niedziela, 16 sierpnia 2020

Małe kobietki

Po obejrzeniu zwiastuna myślałam, że to kolejny film w stylu Meridy walecznej pokazującej, że kobieta nie taka niemęska jak ją malują. Nie mam nic do takich filmów, wręcz przeciwnie uważam, że są potrzebne. Po prostu z góry zaszufladkowałam ten film z góry do pewnej kategorii, czego nie powinnam robić. Dlaczego?

Film "Małe kobietki" nie jest jednym z takich nich. To film przede wszystkim o byciu sobą niezależnie od miejsca i czasu. Jo jest sobą. We współczesnych jej czasach, dzięki czemu się wyróżnia. Myślę, że dzisiaj jej zachowanie nie byłoby niczym niezwykłym, to na tyle ile ją poznałam, myślę, że nadal byłaby sobą.

Ponieważ filmowa Jo, nie chcę być niekobieca na siłę. Chcę być sobą, niezależnie od aktualnej mody. Chcę wyglądać i zachowywać się tak, jak dyktuje jej zarówno serce jak i rozum, bo jak przyznaje "kobieta ma nie tylko serce, ale duszę i rozum"

Bądź sobą, każdy inny jest już zajęty. O tym przypomniał mi ten film. Często łapię się, że na tym, że przed zrobieniem czegoś zastanawiam się jak to będzie odebrane. Tak traci się autentyczność.

Jest wiele fikcyjnych postaci, które są mi bliskie i w których odkrywam cząstkę siebie. Filmowa Jo, introwertyczka z gorącą duszą artystki, bez zasad, czy raczej ze swoimi zasadami, nie rozumiejąca etykiet, buntowniczka całym sercem, od dzisiaj dołącza do ich grona.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Małe kobietki

Po obejrzeniu zwiastuna myślałam, że to kolejny film w stylu Meridy walecznej pokazującej, że kobieta nie taka niemęska jak ją malują. Nie m...